Gry komputerowe, Gry konsolowe, Inne

Nie zazdroszczę zakładnikom giełdy

W rozumieniu graczy, niezależni twórcy (indie developerzy), to kilku kumpli w garażu robiącym to, co sprawia im frajdę – gry. Przeciwieństwem tego są potężne korporacje, które zamiast tworzyć PRAWDZIWE gry masowo wypuszczają wysysające zawartość portfeli potworki. Rzeczywista granica niezależności przebiega jednak zupełnie gdzie indziej.

Dla mnie niezależność firmy tworzącej gry – nieważne czy składającej się z dwóch, dziesięciu, czy trzystu developerów – kończy się w momencie wejścia na giełdę. Tam każdy, niezależnie z jakiej branży, staje się zakładnikiem nastrojów, koniunktury, ale przede wszystkim inwestorów. A to niestety ludzie, którzy (powiedzmy, że w 99% przypadków) nie mają zielonego pojęcia o specyfice gałęzi rynku, w której lokują swoje często niemałe pieniądze. Dla inwestorów liczy się tylko zysk.

sniper2

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Gry konsolowe

„Tomb Raider” bije na głowę „Uncharted” – oto dlaczego

Na początku nie bardzo kupowałem całą ideę młodej, delikatnej i niedoświadczonej Lary podczas jej pierwszej wyprawy, jednak po kilkunastu godzinach z „Tomb Raiderem” mogę śmiało powiedzieć, że to nie tylko najlepsza odsłona serii, ale jedna z najlepszych gier akcji ostatnich miesięcy. Nathan Drake może się schować!

Crystal Dynamics długo pracowało nad tym rebootem, szukało odpowiedniego podejścia zarówno do kultowej bohaterki, jak i bardzo już skostniałej formuły. W procesie produkcji słusznie wzięto na warsztat serię „Uncharted” i wykorzystano jako referencję – przykład współczesnej produkcji łączącej elementy zręcznościowe, przygodowe i akcję. Skąd to wiem? To po prostu widać. W tym jak prezentowana jest akcja w cutscenach, jak płynnie przechodzą one w akcję (i odwrotnie), w konstrukcji lokacji, przeszkodach i wyzwaniach stojących na drodze bohaterki, wreszcie sterowaniu, czy systemie walki. I byłby „Tomb Raider” zwykłym klonem jednej z moich ulubionych serii na Playstation 3, gdyby nowe przygody Lary nie były po prostu lepsze w każdym z wymienionych elementów. Ale nie tylko w nich…

tomb_raider_2013

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

Wspomnień czar – w oczekiwaniu na „Age of Empires II: HD Edition”

Z reguły nie jestem zwolennikiem reedycji klasycznych tytułów w wersjach High Definition. Zwykle ograniczają się one do podniesienia rozdzielczości (rzadziej jakości) tekstur, tylko okazjonalnie ingerując w sam gameplay, który po latach potrafi być już mało atrakcyjny. W tym przypadku jednak ucieszyłem się jak małe dziecko.

Ogłoszenie „Age of Empires II: HD Edition” od razu przywołało w mojej głowie miłe wspomnienia. Oryginał był pierwszą grą komputerową którą, chyba w szóstej klasie podstawówki, kupiłem za własne pieniądze. I to jeszcze zanim dostałem swojego pierwszego Peceta! Z kolegami z klasy i wychowawcą zbieraliśmy się z naszymi płytkami w szkolnej sali informatycznej. Tam po lekcjach graliśmy po sieci budując swoje imperia i miażdżąc pozostałe – chociażby przy pomocy moich ulubionych słoni bojowych. Persami zresztą chcieli grać wszyscy, zwykle jednak – z powodu losowego przydziału nacji w multi – trafiali się tylko jednemu szczęśliwcowi.

aeIIHD

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

Po latach doceniłem „Dawn of War II”

Wiedząc już, że zmiażdżone przez media i graczy, powstałe w bólach „Aliens: Colonial Marines” nie dostarczy mi frajdy z zabijania Obcych (tych Obcych!) zacząłem myśleć w jaki sposób mogę nakarmić swój głód kwasowej krwi ksenomorfów. Podpowiedziała mi promocja w jednym ze sklepów internetowych – „Warhammer 40,000: Dawn of War II”. Ale jak to?!

Odpowiedź jest prosta: Tyranidzi. Twórcy figurowego „Warhammer 40,000” wzorowali swoje roje pożerających światy kosmicznych robalo-potworów właśnie na działających instynktownie, śmiertelnie niebezpiecznych Obcych, co po prostu widać i fioletowy kolor pancerzy Tyranidów tego nie ukryje. W „Dawn of War II” ich rój dociera do jednego z systemów szkoleniowych Imperium, gdzie opór stawiają mu oddziały Krwawych Kruków. W przeciwieństwie do Kolonialnych Marines, zakon Kruków posiada lepsze opancerzenie, silniejszą broń, no i przede wszystkim mechaniczne piło-miecze, co gwarantuje krwawą jatkę. Po pierwszym od czasu premiery gry w 2009 roku ponownym zainstalowaniu i uruchomieniu gry zwątpiłem jednak, czy aby na pewno był to dobry wybór.

tyranid

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Gry konsolowe, Inne

(Chyba) Ostatni artykuł do CD-Action

Wcześniej nie poruszałem specjalnie tego tematu, ale – tak, jak napisałem na odpowiedniej podstronie bloga – od kilku miesięcy nie pracuję już jako dziennikarz growy, teraz zajmując się szeroko pojętym kreowaniem marki produktów Techlandu. Na czym to konkretnie polega opisuję na łamach nowego CD-Action w tekście naprawdę dla mnie wyjątkowym.

Napisanie tego artykułu było dla mnie naprawdę trudne. Z dwóch względów. Po pierwsze musiałem w nim przedstawić swoją pracę w sposób jasny i zrozumiały dla osób, które niekoniecznie zdają sobie sprawę z tego jakimi mechanizmami rządzi się produkcja gier. Paradoksalnie ja sam do końca tego nie wiedziałem dopóki nie przeszedłem na drugą stronę barykady oddzielającej dziennikarzy od developmentu (coraz mniej, ale jednak) lubującego się w swoich sekretach i pracy kreatywnej prowadzonej z dala od blasku fleszy. To zresztą nic dziwnego, że rzeczywistość różni się od naszych wyobrażeń – w moim przypadku zdecydowanie na plus.

ibm_marcin_traczyk

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Inne

Gracze nie dają się szantażować

Chrisa Taylora szanuję za jego dorobek designerski, to w końcu twórca takich klasyków jak „Total Annihilation”, „Dungeon Siege”, czy „Supreme Commander”. Stanowczo nie pochwalam jednak jego ostatniej działalności, którą trudno nazwać inaczej niż szantażowaniem graczy.

Jak wielu znanych twórców, których małe studia nie są w stanie sfinansować swoich projektów, również Chris Taylor postanowił wykorzystać wielką popularność Kickstartera. Wystartował więc ze zbiórką na grę „Wildman”, duchowego spadkobiercę pierwszego „Dungeon Siege’a” z elementami gry strategicznej. Szczegółów prawdę mówiąc nigdy nie doczytałem, bo jak się szybko okazało, to wcale nie produkcja gry była celem zbiórki. Tym było zapewnienie zastrzyku gotówki Gas Powered Games, które było w złej sytuacji finansowej. Biorąc za zakładników swoich pracowników, Taylor zaczął wysyłać kolejne żądania okupu do mediów i graczy – jeśli ci nie dadzą mu 1,1 mln dolarów, to zacznie zwalniać, a nawet zamknie studio wysyłając wszystkich na bruk.

kickstarter-wildman-cancelation

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Gry konsolowe, Inne

Zaliczyłem Laga

Kiedy rynek prasy o grach w Polsce skurczył się do zaledwie dwóch tytułów, są ludzie którzy na własną rękę finansują i wydają nowy tytuł. Nietypowy format i oprawa graficzna, alternatywne kanały dystrybucji, wreszcie ambicja do pisania o grach inaczej niż w formie zapowiedzi i recenzji. Oto moje wrażenia po lekturze pierwszego Laga.

Wydawane w tysiącu egzemplarzy, rozpowszechniane przez Allegro czasopismo trudno nazwać „polskim EDGE’em”, myślę jednak że magazyn z Zamościa ma szansę stać się miejscem inspirujących dyskusji o grach i ich miejscu w świecie. O ile tylko redakcja podejmie się ich kreowania i moderowania. Sądząc bowiem po pierwszym numerze, ludzie tworzący Laga nie do końca jeszcze wiedzą, co swoim czasopismem chcą osiągnąć, nie są pewni do kogo chcą pismo kierować, jakim językiem i o czym rozmawiać z czytelnikami.

lagmag.pl

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

„Deponia” niedokończona

Czytałem i słyszałem wiele dobrego o „Deponii”, sam zresztą niedawno wyrażałem swój zachwyt dorobkiem oraz inną produkcją niemieckiego Daedalic Entertainment, fantastycznym „The Dark Eye: Chains of Satinav” (u nas wydanym jako „Klątwa wron” – gratuluję inwencji…). Nic więc dziwnego, że do gry podchodziłem ze sporymi nadziejami.

Po kilku godzinach nie wiem jednak czy kiedykolwiek „Deponię” skończę, co z przygodówkami dotąd nigdy mi się nie zdarzało – napisy końcowe oglądałem nawet w tych najgorszych, poczuwając się do tego obowiązku jako recenzent. Teraz mi się po prostu nie chce, tym bardziej, że na cyfrowych półkach sklepowych już dostępny jest wydany trzy miesiące po premierze oryginału sequel, a trzecia część pojawi się wkrótce. Na konkretne zakończenie jedynki nie mam więc co liczyć, a kolejnych odsłon i tak nie będę sprawdzał zrażony jedynką, do której zastrzeżenia miałem już od pierwszych minut.

deponia

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film

Na nowego „Star Treka” pójdę „W ciemność”

Na tyle mnie stać, by skomentować drugi, pokazany zaledwie kilkanaście dni po zwiastunie announcementowym, trailer nowego „Star Treka” w reżyserii J.J. Abramsa. A Benedict Cumberbatch mówiący „You think you’re safe?” po prostu przyprawił mnie o ciarki na plecach.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Mobilne

Nieciekawe „Curiosity”

Nie widziałem aby ktoś to wcześniej ogłosił, więc zakładam, że będę pierwszy: „Curiosity – What’s Inside the Cube?” należy uznać za porażkę. Nie wiem czy finansową, ale na pewno artystyczną i wizerunkową dla weterana branży gier, Petera Molyneux.

„Curiosity” nie udało się spełnić zapowiedzi Molyneux, znanego z pięknego opowiadania nawet o puszczaniu bąków w twarz – tak przecież ważnym elemencie rozgrywki w serii „Fable”. Przyznaję, że dałem się oczarować obietnicom i wizjom człowieka kiedyś odpowiedzialnego za „Populousa” czy „Dungeon Keeper’a”, głównie dlatego, że brzmiały one po prostu wiarygodnie, jak coś, co można zrealizować, może się udać. I być może nawet sam Peter w to wierzył, teraz po prostu nie przyznaje się do zawiedzionych nadziei, na dodatek już zajęty jest nowym projektem, budzącym spore wątpliwości bogo-strategicznym „Godusem”, na którego nie wiadomo czy uda mu się zebrać fundusze za pośrednictwem Kickstartera.

curiosity

Czytaj dalej

Zwykły wpis