Gry konsolowe

„Uncharted 4: Kres złodzieja” – co za przygoda!

Swoją przygodę z PlayStation 4 rozpocząłem od wyprawy w poszukiwaniu skarbów, co chwilę przystając, by podziwiać piękne widoki, grę światłem i inne graficzne fajerwerki, pomimo armii nieciekawych przeciwników czyhających na moje życie.

„Uncharted 2” było pierwszą grą w jaką zagrałem na swoim PlayStation 3. Mimo że wcześniej ogrywałem mnóstwo innych gier konsolowych na redakcyjnym sprzęcie, było to przeżycie na tyle ekscytujące, że kupując nową generację konsoli nie wyobrażałem sobie jej inauguracji inaczej, jak w towarzystwie Nathana Drake’a. I ten znowu mnie nie zawiódł!

Czytaj dalej

Reklamy
Zwykły wpis
Gry komputerowe

Nadrabiam zaległości – hurtowo

Ostatnie trzy miesiące były dla mnie naprawdę szalone – przeprowadzka, nowe miasto i nowa praca, wreszcie ogromne wyzwanie, jakim było uruchomienie polskiej wersji platformy GOG.com.

Na szczęście, w tak zwanym międzyczasie, nadal udawało mi się znaleźć trochę czasu na granie. Nie łudzę się jednak, że znajdę czas na szczegółowe opisanie każdego z ogranych ostatnio tytułów. Dlatego właśnie postanowiłem poświęcić chociaż kilka zdań każdej grze, która zapewniła mi ostatnio dawkę niesamowitych wrażeń.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

„Event[0]”, czyli historia przewrażliwionego komputera

Niezależny „Event[0]”, to dobrze napisany i intrygujący „symulator chodzenia” wzbogacony o nietypową mechanikę rozgrywki – możliwość swobodnej rozmowy ze sztuczną inteligencją.

Czy myślałeś kiedyś co czuje komputer, kiedy mocno uderzasz w jego klawisze, byle jak najszybciej napisać tekst lub komentarz w sieci? Czy podziwia twoją zdolność klarownego formułowania myśli i bawi go twój inteligentny humor? A może po prostu go to boli i powinieneś stukać delikatniej, z większym wyczuciem? Ja o tym dotąd nie myślałem i takie refleksje uznałbym za głupie. „Event[0]” pokazało mi jednak, jak mogłaby taka interakcja człowieka z maszyną wyglądać.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

„Belladonna” – ze śmiercią jej do twarzy

Odkryta przeze mnie przypadkiem, „Belladonna” to dobrze opowiedziany, gotycki romans w formie dwugodzinnej przygodówki z kilkoma prostymi łamigłówkami.

To miniatura z gatunku tych idealnych na jeden wieczór. „Belladonna” rozgrywa się w zaledwie kilkunastu lokacjach, a większość opowieści przedstawiona jest w formie listów i pamiętników spisanych przez ostatnich mieszkańców opuszczonego zamczyska.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Gry konsolowe

„The Walking Dead: A New Frontier” – pozytywne zaskoczenie

Czasem najbardziej oczywiste rozwiązanie okazuje się tym najskuteczniejszym – dla serii „The Walking Dead” była nim wymiana głównego bohatera. Dzięki temu „A New Frontier” zapewnia świeży zastrzyk emocji, który pobudzi nawet nieboszczyka.

Drugi sezon „The Walking Dead” był dla mnie sporym rozczarowaniem i myślałem nawet o porzuceniu serii, tak samo jak porzuciłem coraz nudniejszą wersję telewizyjną. Zagrałem jednak w krótki spin-off o przygodach Michonne, który okazał się naprawdę dobry i narobił mi smaka na więcej. W końcu sięgnąłem więc po trzeci pięcioodcinkowy sezon i również on mnie nie zawiódł.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Książki

Baśniowy „Ocean na końcu drogi”

Rzadko zdarza mi się pochłonąć książkę w ciągu jednego dnia – powieść Gaimana okazała się nie tylko znakomitym towarzyszem podróży, ale również niezwykłą wyprawą do świata dziecięcej wyobraźni.

Z literaturą Neila Gaimana nie zawsze jest mi po drodze. Ubóstwiam „Amerykańskich bogów”, gorzej za to wspominam czas poświęcony na lekturę „Nigdziebądź”, „Chłopaków Anansiego”, czy jego bardziej baśniowych utworów. „Ocean na końcu drogi” należy do tej ostatniej kategorii – na pierwszy rzut oka wydaje się książką dla młodszych odbiorców, by z czasem ukazać dorosłemu czytelnikowi głębszą prawdę o nim samym, skrytą pod płaszczykiem magicznej opowieści.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Gry konsolowe

„Mass Effect: Andromeda” – kosmiczna przygoda

W tym roku jeszcze przy żadnej grze nie spędziłem tyle czasu, co przy nowej odsłonie serii „Mass Effect”. I wcale nie przeszkadzało mi, że grze daleko jest do ideału.

Mam wrażenie, że na temat „Andromedy” powiedziano już wszystko. Gra przez tygodnie nie schodziła z pierwszych stron mediów growych, gdzie rozwodzono się nad każdą jej niedoskonałością, niedoróbką, czy brakiem. W tym czasie zaś zwiedzałem galaktykę Andromedy, odkrywałem nowe planety, poznawałem nowe rasy, ubijałem dziesiątki przeciwników, czasem romansowałem. W skrócie – przeżywałem fantastyczną przygodę w kosmosie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis