Film, Gry komputerowe, Inne

Dziękuję za „Thank You For Playing”

Drogie dzieci, kiedyś w zamierzchłych czasach sprzed 20 lat nie było szybkiego internetu w komputerach, telefonach, ani pralkach. Nie było też YouTuberów prześcigających się w robieniu głupich min do kamery. Kioski Ruchu były za to pełne kolorowych czasopism o grach. I ludzie byli jacyś tacy bardziej szczęśliwi – także dzięki tym czasopismom.

„Thank You For Playing” to pierwszy – i jak dotąd jedyny – projekt crowdfundingowy, na jaki zdecydowałem się przekazać swoje pieniądze. I chociaż na efekt przyszło mi czekać nieco dłużej niż pierwotnie zapowiadano, to wydanych pieniędzy nie żałuję. Cieszę się wręcz, że mogłem wspomóc tak wspaniałe przedsięwzięcie!

thank_you_for_playing_1

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film

Na nowego „Star Treka” pójdę „W ciemność”

Na tyle mnie stać, by skomentować drugi, pokazany zaledwie kilkanaście dni po zwiastunie announcementowym, trailer nowego „Star Treka” w reżyserii J.J. Abramsa. A Benedict Cumberbatch mówiący „You think you’re safe?” po prostu przyprawił mnie o ciarki na plecach.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film, Gry komputerowe, Gry konsolowe

„Defiance” czyli MMOTV

Zaintrygował mnie filmik wyjaśniający ideę „Defiance” – serialu telewizyjnego oraz gry MMO produkowanych wspólnie przez SyFy (w Polsce działającą pod nazwą SciFi) oraz Trion Worlds.

Wyjaśnienia te, chociaż dość ogólnikowe, pokazują projekt nie tylko ambitny, ale przede wszystkim ciekawy. Serial i gra mają ze sobą współistnieć i wzajemnie przenikać. Wydarzenia z telewizji wpływające na kształt świata wirtualnego wydają się proste do wprowadzenia w życie – wystarczy, że programiści odpowiednio wcześnie dostaną scenariusze kolejnych odcinków. Bardziej ciekawi mnie, w jaki sposób gra wpływać będzie na serial i jak duży owy wpływ będzie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film, Gry komputerowe, Mobilne

Das ist ein znak czasów

Jednym z nielicznych zabawnych momentów zabójczo nieśmiesznej komedii „Iron Sky” jest ten, kiedy szalony niemiecki naukowiec, który całe swoje życie spędził na księżycu, spogląda na iPhone’a amerykańskiego astronauty. Was ist das?

Profesorek nie daje się przekonać, że „das” to po prostu komputer, pokazując naiwnemu przybyszowi, jak wygląda prawdziwy komputer – ten oczywiście jest wielkości mieszkania o ponadprzeciętnym metrażu. Żart udany, mnie skłonił dodatkowo do małej refleksji. Małej, bo mój iPod mieści się przecież w dłoni, chociaż swoją mocą dalece przekracza to, co zaledwie dekadę temu oferowały duże PeCety.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film, Inne

Z braku czasu…

Wiele mam spraw ostatnio na głowie, być może część z nich zaowocuje sporymi zmianami w moim życiu, wiec i czasu na pisanie tutaj nie wystarcza.

W wolnych chwilach oglądałem ostatnio kilka odcinków improwizowanych „Spadkobierców”. Jeden fragment w wykonaniu Joanny Kołaczkowskiej (jest siłą napędową tego serialu, bez niej wiele traci na śmieszności) przyprawił mnie o tak mocny atak śmiechu, że aż…  dodałem swój pierwszy w życiu filmik na YT 🙂

Zwykły wpis
Film, Gry konsolowe

To NIE jest gra – zapamiętajcie to sobie

Studio robiące gry wypuszcza filmik tylko po to, by pokazać jakie jest fajne to zupełna norma – „Karę” ludzie z Quantic Dream stworzyli pewnie po godzinach i nie biorąc za to nawet złamanego euro. W końcu to nie jest gra…

Złośliwości na bok. Wypuszczoną do sieci „Karę” wyreżyserował szef studia David Cage, ten sam który dał światu „Heavy Rain” (a wcześniej kontrowersyjnego „Fahrenheita”). Wedle jego deklaracji, nagranie ma pokazać szerokiej publiczności, jakie postępy ekipa zrobiła od czasu swojej ostatniej gry. „Kara” udowadnia też, że Francuzi do szczęścia nie potrzebują technologii motion scan wykorzystanej w „L.A. Noire”, a która okazało się ślepą uliczką, o czym świadczy nie tylko śmierć Team Bondi (to z zupełnie innych przyczyn), ale przede wszystkim brak wykorzystania jej wynalazku przy jakiejkolwiek innej produkcji.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film

„Super 8” będzie… super!

Zaciekawiony najnowszym zwiastunem filmu „Super 8” nie mogę się już doczekać najnowszego filmu J.J. Abramsa, twórcy serialu „Lost”, producenta „Cloverfielda” oraz reżysera „Star Treka”.

Pierwszy trailer (powyżej) nie zdradza za wiele, dopiero kolejny (poniżej), który ukazał się kilka dni temu, daje przedsmak opowieści produkowanej przez samego Stevena Spielberga. Wyraźnie widać zarówno jego wpływ, jak i fascynację Abramsa legendarnym twórcą. Rozgrywające się pod koniec lat 70-tych XX wieku „Super 8” wygląda jak połączenie „E.T.” z „Bliskimi spotkaniami III stopnia”, ale dużo mroczniejsze…

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film

O 3 minuty za daleko

„Skyline” balansuje pomiędzy widowiskiem a kameralnym filmem o losach grupki ludzi starającej się przeżyć w obliczu inwazji bezlitosnych istot z kosmosu.

Zwiastun jest co najmniej mylący, bo za wielu scen epickiej zagłady ludzkości w „Skyline” nie oglądamy. Nie ma w tym jednak nic dziwnego jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że film kosztował ledwie 20 milionów dolarów i jak na hollywoodzkie standardy – jest straszną niskobudżetówką. Mimo to da się go oglądać.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film, Gry konsolowe

Wszyscy zginiemy, ale póki co grajmy na Xboxie

Wczoraj obejrzałem w telewizji „Wyspę”, film sci-fi o którym słyszałem głosy jakoby był jedną z ostatnich klasycznych antyutopii. W miarę mi się podobał, uwagę przykuł natomiast jeden product placement – bardzo niefortunny.

„Wyspa” to Evan McGregor i Scarlet Johansson, którzy uciekają z zamkniętego ośrodka – wydawało im się, że chroniącego ich przed skażeniem jakie dotknęło Ziemię. W ośrodku co jakiś czas pojawiają się nowe osoby, rzekomo ratowane ze skażonego świata, inni zaś w wyniku losowania totolotka udają się na tytułową wyspę – ostatnią nadającą się do zamieszkania enklawę na powierzchni, gdzie czeka ich szczęśliwe życie. Wszystko to ściema pewnego naukowca (Sean Bean) i wielkiej korporacji. Mieszkańcy ośrodka okazują się tylko klonami żyjących na powierzchni bogaczy, którzy wykupili sobie ubezpieczenie w postaci zamiennych organów na wypadek gdyby ich uległy nadmiernemu zużyciu.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film

Zombie, sentyment i trzeci wymiar

Do serii „Resident Evil” mam sentyment – lubię ją i nic na to nie poradzę. Przymykam oczy na drewniane aktorstwo, marną fabułę lub jej zupełny brak, bo nie o to chodzi. Efektowna akcja, potraktowanie tematu z przymrużeniem oka i zombie – a jak są zombie, to jest zabawa.

Do Paula Andersona mam z kolei wielki szacunek jako do świetnego rzemieślnika. Po jego filmach widać, że są stworzone wedle konkretnego zamysłu i konsekwentnie przeprowadzane pod jego dyktando od początku aż po napisy końcowe. Zamysłem tym jest dostarczenie jak największej porcji wrażeń i dobrej rozrywki. Najlepiej Anderson osiągnął to w porywającym „Death Race: Wyścig śmierci”, wcześniej zaś w „Obcy kontra Predator” pomysłowo mieszając dwie popadające w lekkie zapomnienie kosmiczne marki. A co z „Resident Evil”?

Czytaj dalej

Zwykły wpis