Gry komputerowe, Gry konsolowe, Inne

(Chyba) Ostatni artykuł do CD-Action

Wcześniej nie poruszałem specjalnie tego tematu, ale – tak, jak napisałem na odpowiedniej podstronie bloga – od kilku miesięcy nie pracuję już jako dziennikarz growy, teraz zajmując się szeroko pojętym kreowaniem marki produktów Techlandu. Na czym to konkretnie polega opisuję na łamach nowego CD-Action w tekście naprawdę dla mnie wyjątkowym.

Napisanie tego artykułu było dla mnie naprawdę trudne. Z dwóch względów. Po pierwsze musiałem w nim przedstawić swoją pracę w sposób jasny i zrozumiały dla osób, które niekoniecznie zdają sobie sprawę z tego jakimi mechanizmami rządzi się produkcja gier. Paradoksalnie ja sam do końca tego nie wiedziałem dopóki nie przeszedłem na drugą stronę barykady oddzielającej dziennikarzy od developmentu (coraz mniej, ale jednak) lubującego się w swoich sekretach i pracy kreatywnej prowadzonej z dala od blasku fleszy. To zresztą nic dziwnego, że rzeczywistość różni się od naszych wyobrażeń – w moim przypadku zdecydowanie na plus.

ibm_marcin_traczyk

Po drugie, pisząc „IBM – co to jest?” (tytuł wymyśliłem na końcu, w ostatniej chwili, i nie jestem z niego zadowolony) cały czas wisiała nade mną świadomość, że to tekst w pewien sposób pożegnalny, zamykający ten etap życia, nieważne jak bardzo ów moment odwlekałem. Pracując na swoim stanowisku i nadal występując w roli dziennikarza, a tym bardziej recenzenta, byłbym niewiarygodny. Czułbym się z tym źle, bo znając pewne mechanizmy od środka, posiadając niekoniecznie oficjalną, często bardzo poufną wiedzę, wreszcie mając osobisty i emocjonalny stosunek do niektórych produkcji, byłoby mi trudno zachować pozór obiektywizmu, którego zawsze wymagałem od siebie w prawie dziesięcioletniej przygodzie z pisaniem o grach.

Nie oznacza to jednak, że mam zamiar całkowicie z tym pisaniem zrywać – na to zostawiam sobie tego bloga, gdzie co jakiś czas chcę dzielić się swoimi przemyśleniami na temat gier. Nie biorę już udziału w pogoni za zleceniami i nie gram tylko w tytuły do opisania lub zrecenzowania, dzięki czemu więcej czasu mogę poświęcić na ogrywanie i dogłębniejsze analizowanie różnych interesujących mnie tytułów, nawet jeśli sięgam po nie kilka tygodni, miesięcy, czy lat po premierze.

Myślę że kiedyś, zasypany tekstami do napisania, nie potrafiłbym np. docenić złożoności i skali „Far Cry’a 3”, którego na spokojnie przechodziłem przez kilka weekendów oraz zarwanych nocy. Mogę też teraz swobodniej wracać do starszych gier i odkrywać w nich zupełnie nowe rzeczy, jak ostatnio chociażby w serii „Total War”. Po kilku kampaniach w podstawowym „Shogunie 2”, „Zmierzchu samurajów”, „Rome” i „Empire” zupełnie inaczej spojrzałem na systemy rozwoju prowincji i ogólnie ekonomię – podobne, ale jednak inne, skupiające się na zupełnie różnych aspektach rozgrywki, po mistrzowsku dostosowane do charakteru epok w których toczy się akcja.

Nowa praca przyniosła mi tym samym nie tylko opisane w artykule nowe wyzwania, ale na nowo rozpaliła moją miłość do gier. I to sprawia, że pomimo rozstania z byciem dziennikarzem, pozostaję naprawdę szczęśliwym graczem.

PS. To dość zabawne, ale po prawie siedmiu latach współpracy z CD-Action, w ostatnim tekście, zrobiono błąd w mojej ksywce i zapisano ją z wielkiej litery 🙂

Reklamy
Zwykły wpis