Gry komputerowe, Gry konsolowe

Najlepsze zwiastuny są zawsze przed E3

We wtorek w Los Angeles startują targi E3, tymczasem za sprawą serwisu Gametrailers sieć już obiegają zwiastuny gier, które zostaną zaprezentowane podczas imprezy. Moją szczególną uwagę zwrócił trailer „Star Wars: The Force Unleashed II”, który utwierdził mnie w przekonaniu, że w drugiej części przygód Starkillera, ucznia Dartha Vadera, otrzymam dokładnie to samo, co w jedynce – tylko więcej i bardziej widowiskowo.

W „Star Wars: The Force Unleashed” grałem jeszcze na konsoli ustawionej w siedzibie polskiego wydawcy gry, który przed premierą posiadał tylko jedną, dobrze zabezpieczoną kopię. Nie przeszkadzało mi to jednak w tym, by bez reszty zagłębić się w tą przepełnioną klimatem „Gwiezdnych Wojen” grę akcji wymachując we wszystkie strony mieczem i ciskając kolejne Moce w przeciwników.

Sama fabuła, a zwłaszcza jej finał, również zrobiły na mnie spore wrażenie, bo w sposób wręcz doskonały wypełniały lukę czasową pomiędzy epizodami I-III a IV-VI. W dwójce najwyraźniej możemy liczyć na kontynuację opowieści, przy czym Starkiller poświęci się teraz zemście na Lordzie Vaderze, który uznawszy swojego ucznia za niepotrzebnego (a może za zbyt potężnego?) próbuje go zamordować. Walka ze Stormtrooperami, innymi robotami oraz zbiorniki pełne klonów Starkillera widziane na koniec zwiastuna wróżą nic innego jak mnóstwo widowiskowej akcji. Już się nie mogę doczekać październikowej premiery!

Zwykły wpis
Gry komputerowe

„The Whispered World” nareszcie ma polskiego wydawcę

Kiedy pod koniec marca wypytywałem twórców czy ich przygodówka point’n’click „The Whispered World” trafi do Polski, udzielili mi enigmatycznej odpowiedzi, że rozmowy w tej sprawie trwają. Mamy czerwiec i powoli zacząłem tracić nadzieję na ujrzenie tej gry w naszych sklepach (dobrze, że w takich wypadkach można skorzystać chociażby z zagranicznej dystrybucji elektronicznej). Z bardzo wiarygodnego źródła otrzymałem jednak informację o podpisaniu umowy na dystrybucję.

„The Whispered World” to baśniowa opowieść o smutnym klaunie Sadwicku, któremu śni się nadchodzący koniec świata. Dziarski smutas wyrusza więc na wyprawę po fantastycznej krainie by zapobiec kataklizmowi. Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy jeszcze przed zagraniem to fantastyczna, ręcznie malowana grafika – i to zarówno jeśli chodzi o dwuwymiarowe tła lokacji, jak i same postaci. „The Whispered World” to nic innego jak interaktywny film animowany, grę zresztą stworzono przy pomocy technik wykorzystywanych do produkcji kreskówek. Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

Jestem leniwy a Włosi (raczej) nie potrafią robić gier

Ogromne rozleniwienie ogarnęło mnie odkąd w poniedziałek wróciłem z krótkiego rekreacyjnego wyjazdu do Włoch. Panujące we Wrocławiu upały tylko potęgują wspomnienia o pysznym jedzeniu, wylegiwaniu się na plaży i zwiedzaniu malowniczych zakątków Turynu i Savony. Będąc jednak we Włoszech wciąż towarzyszyło mi jedno pytanie: czy ja w ogóle znam jakieś gry rodem z terytorium wielkiego buta? No właśnie średnio…

Można twierdzić, że narodowość w świecie gier nie ma znaczenia. Rozmawiając z graczem gdzieś za granicą każdy Polak z dumą przyzna jednak, że pochodzi z kraju Wiedźmina, Painkillera, czy Call of Juarez. A Włoch? Sporo czasu się zastanawiałem, szukałem też  przykładów w sieci, jednak nie znalazłem żadnych znaczących tytułów, których inne nacje mogłyby miłośnikom makaronu pozazdrościć. Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

„Sanitarium” – w objęciach szaleństwa

Strasznie spodobał mi się nowy program lojalnościowy CD Projektu – wirtualną walutę, którą mogłem przeznaczyć na (niewielkie) zniżki przy zakupie kolejnych gier zastąpiono punktami, które wymieniamy na gry z oferty serwisu Good Old Games. GOG to taki growy antykwariat, znaleźć w nim można wiele niedostępnych już klasyków sprzed nawet 20 lat, przy czym wszystkie gry przygotowano tak, by hulały pod najnowszymi systemami operacyjnymi.

Swego czasu rejestrowałem w lojalnościówce CDP sporo gier, toteż na moim koncie znalazło się punktów na tyle, że wystarczy ich na kilka klasyków. Przeszukując ofertę natrafiłem na przygodówkę „Sanitarium” z 1998 roku. Słyszałem o niej wiele, ale jakoś nigdy nie miałem okazji zagrać, dlatego już po kilkudziesięciu minutach gra zawitała na moim dysku. GOG to bowiem sklep dystrybuujący drogą elektroniczną, wszystkie pliki gry pobierasz na swój komputer, dodatkowo nie są one zabezpieczone uciążliwymi programami antypirackimi więc łatwo można je wypalić na płytę i postawić na półce – zupełnie legalnie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

To będzie „Shogun 2”, co do reszty wolałbym się mylić…

Narastające z każdym dniem plotki o tym, że kolejną odsłoną serii „Total War” będzie remake wydanego w 2000 roku „Shoguna” wydają się zwiastować oficjalne ogłoszenie przez Creative Assembly prac nad grą. Zamieszanie produkcji robi się na tyle duże, że o jej powstawaniu świadczy już nawet filmik z Japończykiem maziającym na białych kartach menu swojej knajpy sushi.

[UPDATE: Wcześniejsze wideo jest niedostępne, dlatego zastąpiłem je faktycznym intro do „Shoguna 2”]

O tym w jakim kierunku podąża „Total War” pisałem przed kilkoma dniami. Moje obawy, co do tego, że seria coraz dumniej drepcze w miejscu a twórcy skupiają się na odcinaniu kuponów od swojego sukcesu tylko narastają. I chociaż internetowi plotkarze już rozpisują się o tym ile nowości przyniesie „Shogun 2”, to do czasu oficjalnych zapowiedzi gry wolę pozostać nastawiony lekko sceptycznie. Przynajmniej oszczędzę sobie ewentualnego rozczarowania.

Zwykły wpis
Gry komputerowe

„Risen” – nieoszlifowany diament

Do serii Premium Games trafił niedawno „Risen”, RPG autorstwa Piranha Bytes, ojców serii „Gothic”, która jakoś nigdy mnie do siebie nie przekonała. Zupełnie inaczej było z „Risenem”, przy którym spędziłem długie, ale jakże przyjemne, godziny.

W każdym niemal aspekcie „Risen” przypomina trzy odsłony stworzonego przez to samo studio „Gothica” – tylko że jest lepszy. Wcielając się w bezimiennego bohatera budzimy się wyrzuceni na brzeg tajemniczej wyspy. Zebrawszy kilka przedmiotów i prostą broń idziemy nocą, wśród deszczu, przez gęsty las w towarzystwie napotkanej kobiety. Z czasem docieramy do pierwszych osad ludzkich, poznajemy mieszkańców wyspy i ich problemy. Fantastyczny świat do którego się przenosimy został opuszczony przez bogów – spod ziemi zaś wyłoniły się wejścia do starożytnych krypt, z których na powierzchnię wyszły najróżniejszej maści stwory. Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

W jakim kierunku podąży „Total War”?

Creative Assembly największą sławę zyskało dzięki serii strategii łączących turową część ekonomiczną z bitwami w czasie rzeczywistym. Wciąż pamiętam jakim pozytywnym zaskoczeniem i rewolucją w gatunku był wydany w 2000 roku „Shogun: Total War”. Po ponad 10 latach seria liczy sobie już pięć gier: „Shogun”, „Medieval”, „Rome”, „Medieval II”, „Empire” oraz kilka dodatków, w tym dwa samodzielne – „Medieval II: Królestwa” i „Napoleon”. „Total War” uznawana jest przez krytyków i graczy za jeden z najlepszych cyklów w dziejach – ja zresztą sam się do tego poglądu przyłączam namiętnie i z wielką frajdą grając w kolejne produkcje spod tego znaku.

Zanim jednak zespół CA dokonał przełomu w strategiach przez kilka lat tworzył gry sportowe dla Electronic Arts. Niedawno ogłoszono, że studio powraca niejako do korzeni i stworzy dla SEGI oficjalną grę Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Podobnie jak i wielu fanów „Total War”, również u mnie każda informacja o innej, niż ich sztandarowa seria, aktywności CA, wzbudza spore zdziwienie. Nie należę do osób, które od czasu gdy w 2005 roku studio stało się własnością niezbyt kojarzonej z grami strategicznymi SEGI, wietrzą jego rychłe zamknięcie lub kompletną zmianę profilu produkcji. Zdziwienie moje wynika bardziej z faktu, że oprócz znakomitego „Total War” studio to nie potrafiło stworzyć żadnej równie dobrej gry, czego przykładem futurystyczna strategia „Stormrise” oraz konsolowe slashery „Spartan: Total Warrior” i „Viking: Battle for Asgard”.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Film

Piasek zgrzyta w zębach – recenzja filmu „Książę Persji: Piaski czasu”

Gry komputerowe nie mają szczęścia do ekranizacji kinowych – powstaje ich coraz więcej, a jakość sporej części tych obrazów jest żadna. Hollywood się jednak nie poddaje i prawa do bardziej kasowych gier od razu kupowane są przez największe wytwórnie. Za zręcznościową serię „Prince of Persia” zabrał się sam Disney.

Można by długo i obszernie pisać o tym, w jakim stopniu disnejowski „Książę Persji” różni się od komputerowego pierwowzoru, ze względu na różnice jakie istnieją między samymi środkami przekazu, nie ma to jednak większego sensu. Film pozbawiony jest elementu interakcji z odbiorcą, jest krótszy niż gra, koniec końców – po prostu inny. Skąd więc w ostatnich latach coraz większe zainteresowanie przemysłu filmowego adaptowaniem dzieł wirtualnej rozgrywki? Odpowiedź jest prosta – chodzi o pieniądze. Wartość rynku gier komputerowych dawno już przerosła zarobki Hollywood, a jedna tylko gra (konkretnie „Call of Duty: Modern Warfare 2”) potrafi zarobić więcej niż największy przebój w historii kina – „Avatar”. Gracze to ogromna grupa nabywców, a na dodatek mają oni skłonność do przywiązywania się do bohaterów z monitora (stąd też seryjność wielu produkcji, jak choćby właśnie „Prince of Persia”), co czyni ich idealną grupą docelową dla rządnego łatwych pieniędzy przemysłu filmowego. Bo tylko z niewielkimi wyjątkami ekranizacje gier nie zarabiają na siebie (w tego typu klapach przoduje niemiecki reżyser Uwe Boll) nawet, gdy z dobrym kinem mają tyle wspólnego, co wegetarianin z krwistym stekiem. Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

Filozoficzne „Black Mirror II”

Powyższy obrazek złapałem kilka dni temu grając w „Black Mirror II”. W grze, tradycyjnej przygodówce point’n’click, nastąpił moment, gdy główny bohater, Darren Michaels próbuje wydostać się z podziemnego kompleksu a na jego drodze stają kolejne zamknięte drzwi. Strasznie spodobała mi się uniwersalność wypowiedzianego przez niego zdania. Dobrze oddaje zarówno sens samych gier przygodowych (w końcu tym właśnie one są – ciągłym wymyślaniem sposobów na pokonanie kolejnych przeszkód), jak i przywodzi na myśl sytuacje z życia, gdy sami również mogliśmy zadawać sobie podobne retoryczne pytanie.

Zwykły wpis
Gry konsolowe

Dobry to za mało, czyli dlaczego nie przekonał mnie „Alan Wake”

Zacznę od wpisu konsolowego, bo te nie będą zbyt często gościły na tym blogu. Gram głównie na PC, ponieważ na tej platformie wciąż najwięcej jest gier z moich ulubionych gatunków – przygodówek i strategii. Jeśli sięgam po grę na konsole to wyłącznie po wybrany, szczególnie interesujący mnie tytuł. W ostatnim czasie takimi dwoma grami były „Heavy Rain” i „Alan Wake”.

Zestawiam je ze sobą nieprzypadkowo, w recenzjach drugiej z gier natknąłem się bowiem kilkakrotnie na określenia typu: „Alan Wake” jest dla Xboxa 360 tym czym „Heavy Rain” dla PlayStation 3. Bzdura – a jeśli nie, to źle chyba jest z tą grową maszynką Microsoftu. Stworzony przez fińskie Remedy, ludzi którzy przed laty sporo namieszali w grach akcji swoim „Maksem Payne’em”, „Alan Wake” przede wszystkim nie jest grą pod żadnym względem wyjątkową. Fabuła, choć sprawnie napisana, nie wbija w fotel, a już na pewno nie doprowadza do tak mocnej huśtawki emocjonalnej jak druga z przytaczanych gier. Wrażenie psuje zbytnie wyeksponowanie wątku paranormalnego już w pierwszych minutach gry, przez co gracz przechodzi jakby obok późniejszych realistycznych fragmentów ukazujących przybycie Alana do Bright Falls, relacje cierpiącego na blokadę twórczą pisarza z jego żoną oraz dramat, gdy ta zostaje porwana. Problem jest też z napotykanymi mieszkańcami miasteczka, którzy wyraźnie coś ukrywają – tak wyraźnie, że śmieszy naiwność bohatera i jego zaskoczenie niektórymi zwrotami akcji.

alan Czytaj dalej

Zwykły wpis