Gry komputerowe

„Gray Matter” – recenzja na cdaction.pl

Po którymś z kolei przesunięciu daty premiery „Gray Matter” zyskało przydomek Duke Nukem Forever przygodówek – to jednak już nieaktualne. Po ponad siedmiu latach oczekiwań wreszcie dostaliśmy najnowszą grę Jane Jensen, matki Gabriela Knighta.

Jane Jensen to weteranka gatunku. Zaczynała na początku lat 90. w słynnym Sierra Studios, gdzie pracowała m.in. nad „Police Quest III”, współtworzyła też szóstą, uznawaną za najlepszą odsłonę „King’s Quest”. Wówczas dostała szansę samodzielnego wyprodukowania gry – tak w 1993 roku powstał „Gabriel Knight: Sins of the Fathers”, mroczny thriller o tytułowym pisarzu, który zbierając materiały do książki, bada morderstwa powiązane z kultami voodoo. Seria doczekała się trzech odsłon, ostatniej w 1999 roku, od tego zaś czasu Jensen nie stworzyła żadnej większej gry. Także dlatego, że od ponad siedmiu lat pochłaniał ją jeden projekt, którego efekty wreszcie możemy poznać.

Czytaj dalej

Reklamy
Zwykły wpis
Gry komputerowe

W końcu kilka słów o „Gray Matter”

Swego czasu napisałem, że chociaż „Gray Matter”, najnowsza produkcja weteranki gatunku Jane Jensen, należy do grona najbardziej wyczekiwanych przygodówek, to dopóki w nią nie zagram, tytuł ten oficjalnie na moim blogu banuje. Dziś mogę już owego bana anulować.

Gdzieś pomiędzy kolejnymi przesunięciami daty premiery zatraciłem wszelką nadzieję, że może ona być tytułem wartym uwagi. „Gray Matter” w końcu jednak, po siedmiu latach* wyszła, mam ją, przeszedłem i… jestem zachwycony! Zaskoczenie a później najzwyklejszy zachwyt w jaki wprowadziła mnie gra są niemal nie do opisania. Jensen przygotowała wspaniałą, złożoną z wielu ciekawych wątków i dopracowaną w najdrobniejszym szczególe fabułę, chyba najlepszą z jaką miałem styczność od czasu „Syberii”, porównywalną nawet ze stworzoną przez nią mistrzowską serią „Gabriel Knight”.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Inne

Nie rozumiem CD Projektu

Autentycznie nie rozumiem. CD Projekt sprzed, powiedzmy, dwóch lat a obecny to dwie zupełnie różne firmy – lider, żeby nie powiedzieć hegemon, polskiego rynku wydawniczego a obecny obraz nędzy i rozpaczy.

Dobrze widać to na przykładzie ilości reklam wykupowanych w czasopismach. Swego czasu CD Projekt kupował nawet 1/3 powierzchni każdego wydawanego w Polsce tytułu o grach. Obecnie dobrze jest, jeśli niegdysiejszy lider zamieści chociaż kilka stron. Dlaczego? Powód to oczywiście pieniądze a z tym się wiąże inny czynnik – po prostu nie mają czego reklamować. CD Projekt utracił większość zachodnich wydawców, których dystrybuował, ci którzy zostali – jak Atari i Codemasters – sami marnie przędą. Większość przeszła do Cenegi, część firm jak Ubisoft otworzyła zaś swoje lokalne oddziały (mimo, że Ubisoft nadal korzysta z pomocy dystrybucyjnej Cenegi).


Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

Będzie wielka rzecz?

Jak już wspominałem we wpisie z wrażeniami z gamescomu, pomimo zamiłowania Niemców do gier przygodowych, w Kolonii pojawiło się niewiele wartych uwagi tytułów z tego gatunku. Na zamkniętej prezentacji miałem natomiast okazję przyjrzeć się najnowszemu projektowi hiszpańskiego Pendulo Studios – „The Next BIG Thing”.

Podobieństwo gry do trzeciego „Runaway” widoczne jest już na pierwszy rzut oka. Korzysta ona z tej samej technologii, co może jej wyjść tylko na dobre – kolorowa, komiksowa grafika, dobre animacje postaci oraz cut-scenki na pewno będą sporą zaletą „The Next BIG Thing”, która już w widzianym przeze mnie demie wyglądała świetnie. Ludzie z Pendulo popuszczają w grze wodze swojej fantazji, co ma się przejawiać nie tylko w pomysłowych (miejscami surrealistycznie zniekształconych) lokacjach, ale również napotykanych postaciach i samej fabule.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe

O „Gray Matter” ani słowa

Wielkim nieobecnym mojego przeglądu przygodówek z E3 była „Gray Matter”. Powód był bardzo prosty – na temat gry nie powiedziano nic nowego/ciekawego od kilku miesięcy. Jej obecność w Los Angeles najmocniej zaznaczyło ogłoszenie kolejnego przesunięcia daty premiery.

Do Jane Jensen, twórczyni „Gray Matter” mam wielki szacunek za to, co przed laty dokonała z diabelsko trudną ale jakże ciekawą serią „Gabriel Knight”. Po cichu liczę, że w swojej najnowszej grze Jensen uda się choć częściowo stworzyć podobny nastrój i opowiedzieć historię równie mocno wciągającą jak przygody Knighta, których trzecia i ostatnia część pojawiła się przed dekadą.

Czytaj dalej

Zwykły wpis