Gry komputerowe

Będzie wielka rzecz?

Jak już wspominałem we wpisie z wrażeniami z gamescomu, pomimo zamiłowania Niemców do gier przygodowych, w Kolonii pojawiło się niewiele wartych uwagi tytułów z tego gatunku. Na zamkniętej prezentacji miałem natomiast okazję przyjrzeć się najnowszemu projektowi hiszpańskiego Pendulo Studios – „The Next BIG Thing”.

Podobieństwo gry do trzeciego „Runaway” widoczne jest już na pierwszy rzut oka. Korzysta ona z tej samej technologii, co może jej wyjść tylko na dobre – kolorowa, komiksowa grafika, dobre animacje postaci oraz cut-scenki na pewno będą sporą zaletą „The Next BIG Thing”, która już w widzianym przeze mnie demie wyglądała świetnie. Ludzie z Pendulo popuszczają w grze wodze swojej fantazji, co ma się przejawiać nie tylko w pomysłowych (miejscami surrealistycznie zniekształconych) lokacjach, ale również napotykanych postaciach i samej fabule.

W „The Next BIG Thing” przeniesiemy się do alternatywnej wersji Hollywood lat 50. XX wieku, w którym blond piękności w wykrochmalonych sukieneczkach i nabrylantynowani mięśniacy w skórach żyją tuż obok… przybyszów z kosmosu. Pokierujemy poczynaniami Dana i Lizy, dwójki mocno nielubiących się dziennikarzy, którzy dostają za zadanie zrelacjonować przyjęcie w domu pewnej miejscowej szychy. Dalsze szczegóły opowieści pozostają tajemnicą, ale twórcy obiecują mnóstwo zakręconych postaci (w demie napotkałem szalonego naukowca i niewydarzonego aktora-wampira) oraz absurdalnego humoru.

W trakcie rozgrywki przyjdzie nam korzystać z dwóch rozwiązań określanych przez ludzi z Pendulo jako innowacyjne. Nie do końca się z tym zgadzam, bo „pomysły” pojawiające się obok przedmiotów w ekwipunku były już w kilku grach i nienajlepiej się sprawdziły. Interesująco zapowiada się natomiast system zadań oparty na odautorskiej narracji kierowanych bohaterów. W specjalnym menu zobaczymy na rozwikływaniu których zagadek powinniśmy się w danym momencie skupić. Mało tego, postać (właściwie wprost) powie nam jakie jest rozwiązanie łamigłówki – nam pozostanie zdobyć przedmioty i odpowiednio je użyć. Odpowiednio zbalansowane może to być fajne rozwiązanie, oby tylko nie sprawiło że gra stanie się zbyt prosta.

Premiera „The Next BIG Thing” na PC w wersji niemieckojęzycznej przewidziana jest na późną jesień tego roku, wersja angielska pojawi się najprawdopodobniej na początku 2011.

Z innych wartych uwagi przygodówek na gamescomie obecne były również „Gray Matter” (grywalne demo – bez większej rewelacji, dlatego nie będę łamał mojego przyrzeczenia milczenia na jej temat do czasu premiery), „Black Mirror III” (trailer i grywalne demo o którym można powiedzieć właściwie tyle, że gra wygląda identycznie jak dwójka – czyli nieźle) oraz „Lost Horizon”. Ostatnia gra, to nowe dzieło twórców dwóch części „Tajnych Akt”, tym razem opowiedziana w filmowym stylu w scenerii lat 30. ubiegłego wieku. Po więcej szczegółów mogę wyłącznie odesłać na stronę gry, ponieważ nie było mi dane jej zobaczyć (nie powiem dlaczego, bo musiałbym zwymyślać pewną panią PR-ówkę …). Pod względem przygodówek gamescom muszę więc uznać za średnio udany. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nieliczne zaprezentowane w Kolonii tytuły dostarczą nam masy łamania głowy i dobrej zabawy.

Reklamy
Zwykły wpis