Gry komputerowe, Inne

Nie rozumiem CD Projektu

Autentycznie nie rozumiem. CD Projekt sprzed, powiedzmy, dwóch lat a obecny to dwie zupełnie różne firmy – lider, żeby nie powiedzieć hegemon, polskiego rynku wydawniczego a obecny obraz nędzy i rozpaczy.

Dobrze widać to na przykładzie ilości reklam wykupowanych w czasopismach. Swego czasu CD Projekt kupował nawet 1/3 powierzchni każdego wydawanego w Polsce tytułu o grach. Obecnie dobrze jest, jeśli niegdysiejszy lider zamieści chociaż kilka stron. Dlaczego? Powód to oczywiście pieniądze a z tym się wiąże inny czynnik – po prostu nie mają czego reklamować. CD Projekt utracił większość zachodnich wydawców, których dystrybuował, ci którzy zostali – jak Atari i Codemasters – sami marnie przędą. Większość przeszła do Cenegi, część firm jak Ubisoft otworzyła zaś swoje lokalne oddziały (mimo, że Ubisoft nadal korzysta z pomocy dystrybucyjnej Cenegi).


CD Projektowi zostały więc pojedyncze, w zasadzie mało znaczące tytuły, jak chociażby Gray Matter. Dla miłośników przygodówek to gra wyczekiwana, ale bądźmy szczerzy – jeszcze kilka lat temu nikt z tej firmy kijem by jej nie ruszył a nowe dzieło Jane Jensen wydałby Techland, City Interactive, czy inne IQ Publishing.

Z branżowych ploteczek jakie daje się czasem posłyszeć wynika, że CD Projekt popłynął przede wszystkim na produkcji „Wiedźmina”. Nie znam dokładnych wyników finansowych, ale nawet jeśli, to akurat produkcja gry była dla firmy świetną inwestycją na przyszłość. W momencie gdy CD Projekt wydaje coraz mniej gier, źródła dochodów może upatrywać właśnie w produkcji. Wyraźnie chciano to osiągnąć już kupnem studia Metropolis i zawieszoną w końcu strzelanką „They”, kolejną próbą – ale już na innych zasadach – jest tworzona przez Nicolas Games (nomen omen ex-wydawcę) „Afterfall: InSanity”.

Obecnie wygląda to tak jakby cały wysiłek firmy był obecnie wkładany w obiecująco prezentującego się „Wiedźmina 2”, podczas gdy wydawanie gier leży coraz większym odłogiem powoli ustępując nawet dystrybucji produktów Disneya i nielicznych filmów na DVD.

Skąd tak daleko wysunięty wniosek? Największymi wydarzeniami dla firmy są groszowe wyprzedaże wszystkiego co jeszcze zalega w magazynach i nie poszło na promocje do Biedronek, czy sztuczne robienie szumu wokół kolejny raz odświeżanej Extra Klasyki. Fakt, tańszej, ale z nielicznymi nowymi tytułami i w uboższej formie (za takie uważam pudełka wykorzystane już przez Cenegę w swojej pomarańczowej taniej serii i rezygnację z drukowanych instrukcji). Najgorszy był jednak sam sztuczny szum.

CD Projekt zwraca na siebie uwagę marketingiem na coraz niższym poziomie. Może akcja taka jak reklama z gnijący resztkami jedzenia i zniszczonymi pudełkami konkurencyjnych serii przemówi do przeciętnego czytelnika Faktu, ale do mnie nie. Tym bardziej nie akceptuje argumentacji Huberta Habasa z CDP, który w jednym z portali przekonywał, że jego pracodawca „rzuca rękawicę kreatywności. Może inni dystrybutorzy, obrośnięci agencjami „kreatywnymi”, pijarowymi i domami mediowymi pokażą, że jeszcze jest w nich trochę pasji do gier, a nie tylko odcinanie kuponów.”. Jeśli ktoś odcina kupony, to właśnie CD Projekt, na dodatek wciskając jako swoją zaletę to, że nie korzysta (nie chce, nie może z braku funduszy?) z usług profesjonalistów.

I tak doszedłem do tematu, który spowodował cały ten wywód. Brak profesjonalizmu w myśleniu marketingowym CD Projekt pokazał wyłączając kilka dni temu swój sprzedający klasyczne gry w wersji elektronicznej serwis Good Old Games. Komunikat na stronie ogłosił upadek i zamknięcie strony a rozsierdzeni gracze zaczęli wypytywać na forach i domagać się informacji co z zakupionymi przez nich grami. Szybko zaczęto wycofywać się z tej kretyńskiej akcji dając do zrozumienia, że serwis kiedyś zostanie reaktywowany a użytkownicy gry na które wyłożyli pieniądze jeszcze pobiorą. Zaraz pojawiła się też plotka jakoby GOG-a miał przejąć Steam. I po co to wszystko?

Dziś ruszyła odświeżona wersja serwisu z kilkoma nowymi opcjami takimi jak lista życzeń produktów, kalkulator pobierania pokazujący ile czasu będziemy ściągać grę, czy… prostsze logowanie. Do jasnej cholery, czy ci ludzie zamienili się na mózgi ze zgniłymi pomarańczami z własnej reklamy!? Nie dość ze kpią sobie z użytkowników, którzy powierzyli im swoje pieniądze, to jeszcze takim zachowaniem – pomimo rozgłosu w mediach – najnormalniej w świecie odstraszają potencjalnych klientów i partnerów biznesowych pokazując, że są niepoważnym i niegodnym zaufania partnerem. Tak jak planowałem zakup kilku gier w najbliższym czasie, tak teraz mówię „figa” i swoje korzystanie z GOG-a ograniczę do (wciąż jeszcze nieogranych) darmowych gier i tych, które wymienię za punkty w krajowej lojalnościówce. Pieniędzy ode mnie nie dostaną żadnych, dopóki znów nie udowodnią swojej wiarygodności. A przy obecnych działaniach CD Projektu szybko się to raczej nie stanie.

PS. Jest jeszcze jedna kwestia, której nie poruszyłem. W ostatnich dniach o CD Projekcie było też głośno gdy jego właściciele, za pośrednictwem scalonego z firmą Optimusa, zaczęli dla szybkiego zysku wyprzedawać swoje akcje funduszom inwestycyjnym dużo poniżej ceny giełdowej. Na meandrach giełdy może nie znam się szczególnie, ale jako inwestor indywidualny poczułbym się zrobiony w balona, bo działanie to spowodowały spory spadek wartości papierów spółki i tym samym stratę dla ludzi posiadających jej akcje. Autentycznie nie rozumiem CD Projektu i nie wiem gdzie podziała się ta prężnie działająca, najbardziej przyjazna graczom i wiarygodna firma…

Reklamy
Zwykły wpis