„Sengoku jidai, wiek kraju pogrążonego w wojnie” – wita nas ponownie Shogun. Sequel pierwszego „Total War” zachwyca klimatem, dopracowaną rozgrywką i piękną grafiką, a dzięki pomysłowemu multiplayerowi produkcja jest bliska ideału jak nigdy dotąd. To murowany kandydat do tytułu gry roku i jedna z najlepszych strategii ostatnich lat.
Odpalając 11 lat temu pierwszego „Shoguna”, nie miałem wielkich oczekiwań – ot, jakaś dziwna strategia, która wpadła mi w ręce przypadkiem. Gra nieznanego wówczas studia The Creative Assembly na długie lata zawładnęła umysłem moim i milionów graczy, zmieniła też oblicze gatunku, który za sprawą tego tytułu zaczął odchodzić od schematu wyznaczonego przez „Age of Empires II”. Można roztrząsać, jakie miało to skutki dla gatunku, który wtedy był na szczycie popularności, a dziś znajduje się w całkowitej defensywie. Strategii wychodzi obecnie może kilka rocznie, a naprawdę dobre można zliczyć na palcach jednej ręki, trzy z nich poświęcając na wspominki typu: „kiedyś to były Age’e, Panzery i Command & Conquery…”. Ale nie czas na takie sentymenty, oto bowiem dostaliśmy „Shoguna 2”, który zagości na naszych dyskach na długie miesiące. Żadna inna strategia nie będzie nam właściwie potrzebna.




