Mobilne

Kosmiczne ptaki

Finowie z Rovio mogą odetchnąć z ulgą, bo gracze najwyraźniej zaakceptowali ich pomysł na kontynuację mobilnego przeboju. „Angry Birds: Space” w ciągu zaledwie kilku dni pobrało ponad 10 milionów ludzi. Ja też – i nie żałuję.

Podoba mi się, że w „Angry Birds: Space” zaoferowano coś nowego, a nie tylko np. dziesiątki nowych poziomów. Ptaki wystrzeliwane w kosmosie podlegają innym prawom fizyki – w próżni poruszają się po prostej, na orbitach zaś zakręcają. Często wymaga to dłuższej chwili namysłu przy celowaniu niż w oryginale, więcej też jest możliwości niszczenia poukrywanych na planszy świń, np. tak celując, by ptak dotarł do celu od tyłu. Nowa formuła rozgrywki sprawia sporo frajdy, ale…

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Mobilne

„Burn The City” – płoń mieścino, płoń

Gier za 0,79 centów na App Store nie brakuje, tym bardziej jeśli szukamy produkcji w stylu „Angry Birds”. A po co takowych szukać skoro żadna grywalnością i liczbą plansz nie przebije fińskiego hitu? Chociażby po to, by jako groźny smok puścić z dymem jakieś miasto.

Założenia „Burn The City” są bardzo proste – z lewej strony ekranu stoi potwór, z prawej na zrównanie z ziemią czeka miasto. Maźnięciami wyprowadzamy z pyska kreatury kule ognia, a destrukcja podlega ocenie. Za zwykłe spalenie punktów jest niewiele, warto więc celować w składy amunicji, reaktory jądrowe lub przynajmniej postarać się, by fireball odbił się od skały i zniszczył kilka budynków naraz. Jest też taktyka „ogryzka” – najpierw urywamy fragment wysokiego budynku (mniej więcej na środku) a potem trafiamy w wyrwę by dopełnić dzieła. Źle nie jest.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
Gry komputerowe, Mobilne, Muzyka

Do pewnych rzeczy trzeba się w końcu przyznać

Ostatnio sprawiłem sobie iPoda Touch i w przerwach między graniem w „Angry Birds” zacząłem zgrywać na niego nieco muzyki. Znalazła się wśród niej ostatnia płyta Linkin Park, „A Thousand Suns”, mocno przeze mnie skrytykowana jeszcze przed premierą, po publikacji pierwszego singla promującego grę „Medal of Honor”.

Kto jak kto, ale jako w miarę profesjonalny recenzent powinienem pamiętać, że nie ocenia się książki po okładce – a tak stało się w tym przypadku. Mocno nie spodobał mi się utwór „The Catalyst”, który stanowi jeden z głównych elementów tkanki muzycznej krążka, jest jednym z utworów stanowiących o wyjątkowości albumu. I do diabła – podoba mi się!

Czytaj dalej

Zwykły wpis