Gry komputerowe, Gry konsolowe

„The Walking Dead: A New Frontier” – pozytywne zaskoczenie

Czasem najbardziej oczywiste rozwiązanie okazuje się tym najskuteczniejszym – dla serii „The Walking Dead” była nim wymiana głównego bohatera. Dzięki temu „A New Frontier” zapewnia świeży zastrzyk emocji, który pobudzi nawet nieboszczyka.

Drugi sezon „The Walking Dead” był dla mnie sporym rozczarowaniem i myślałem nawet o porzuceniu serii, tak samo jak porzuciłem coraz nudniejszą wersję telewizyjną. Zagrałem jednak w krótki spin-off o przygodach Michonne, który okazał się naprawdę dobry i narobił mi smaka na więcej. W końcu sięgnąłem więc po trzeci pięcioodcinkowy sezon i również on mnie nie zawiódł.

Wielka w tym zasługa scenarzystów, bo od strony technicznej w serii niewiele się zmieniło. To nadal interaktywny serial z prostymi łamigłówkami i dialogami, w których mamy kilka sekund na wybranie odpowiedzi lub podjęcie decyzji, która może zaważyć na dalszych losach bohaterów. Kilka takich wyborów faktycznie robi różnicę w przebiegu fabuły, większość to jednak niuanse, które widziane już w tuzinie innych produkcji Telltale Games nie robią już tak wielkiego wrażenia, jak w pierwszym sezonie „The Walking Dead” lub epizodycznych przygodach Sama i Maksa.

W „A New Frontier” przede wszystkim spodobało mi się odsunięcie na drugi plan Clementine i wprowadzenie całej gamy nowych postaci z nowym głównym bohaterem, Javierem, na czele. W ten sposób poznajemy zupełnie nową opowieść o losach wielopokoleniowej rodziny zmagającej się z licznymi problemami, wśród których epidemia żywych trupów wydaje się tym najmniej znaczącym.

Zarówno bohaterowie, jak i ich antagoniści, nie są postaciami jednowymiarowymi, mają swoje wady i zalety, a z ich decyzjami nie zawsze sposób się zgodzić. To skutkuje kilkoma zaskakującymi zwrotami akcji oraz sprawia, że w nowym sezonie „The Walking Dead” nie ma jednoznacznego podziału na dobro i zło. No, może poza hordą wygłodniałych zombie…

Pięć odcinków „A New Frontier” stanowi w miarę zamkniętą całość, dzięki czemu nie tylko trzyma w napięciu, ale też sprawia sporo satysfakcji po ukończeniu rozgrywki. Po zagraniu w najnowszą odsłonę „The Walking Dead” naprawdę jestem ciekaw co wydarzy się dalej we właśnie zapowiedzianym, podobno finałowym, czwartym sezonie.

Reklamy
Zwykły wpis