Gry komputerowe

„Belladonna” – ze śmiercią jej do twarzy

Odkryta przeze mnie przypadkiem, „Belladonna” to dobrze opowiedziany, gotycki romans w formie dwugodzinnej przygodówki z kilkoma prostymi łamigłówkami.

To miniatura z gatunku tych idealnych na jeden wieczór. „Belladonna” rozgrywa się w zaledwie kilkunastu lokacjach, a większość opowieści przedstawiona jest w formie listów i pamiętników spisanych przez ostatnich mieszkańców opuszczonego zamczyska.

W opowiadanej historii sporo jest nawiązać do klasycznego „Frankensteina” – w końcu główna bohaterka to zwłoki młodej kobiety, przywrócone do życia przy pomocy technologii niczym z czarno-białych filmów z początku XX wieku. Podczas rozgrywki odkrywamy zaś historię nieszczęśliwych małżonków, zakazanego romansu, narastającej nienawiści i chęci zemsty.

Już sama fabuła sprawia, że po grę naprawdę warto sięgnąć, nawet jeśli liczba i niski poziom łamigłówek nieco zawodzi. Na pochwałę zasługuje za to jakość technicznego wykonania gry – od ręcznie malowanych lokacji, przez animacje dwuwymiarowej bohaterki, po sugestywną oprawę muzyczną i dobrą grę aktorską.

„Belladonna” powstała za niewielkie pieniądze, z gry bije jednak pasja, a twórcom udało się stworzyć produkcję, jakiej nie powstydziłyby się największe studia.

Reklamy
Zwykły wpis