Mobilne

„Broken Sword: Director’s Cut” – przygodowy klasyk na iPoda

Bez dwóch zdań: jestem oczarowany! Wielkim fanem serii „Broken Sword” nigdy nie byłem, tymczasem odświeżona wersja klasyka point’n’click z 1996 roku wciągnęła mnie bez reszty. Gra nie dość, że się nie zestarzała, to dzięki dodaniu przez twórców nowych etapów – stanowi zupełnie nowe doznanie.

Zaskoczeni będą weterani, którzy po odpaleniu gry nie zobaczą kultowej sceny z Georgem Stobbartem siedzącym przez paryską kawiarnią, mijającym go klaunem i eksplozją po chwili rozrywającą przybytek. Grę rozpoczyna jeden z dodanych do „Broken Sword: Director’s Cut” etapów. Wcielamy się w nich w Nico Collard, fotografkę i dziennikarkę. Dziewczyna zostaje wezwana do rezydencji francuskiego magnata medialnego. W powietrzu wisi ekskluzywny wywiad i „bunga bunga”, podstarzały oblech zostaje jednak zamordowany przez mima.

Spodobały mi się zarówno dodany do gry wątek śledztwa Nico w sprawie morderstwa i odkrywane przy jego okazji sekrety rodzinne, jak i sposób w jaki wpleciono tę opowieść do dobrze znanej już historii o spisku i skarbie Templariuszy. Większość rozgrywki sterujemy zaś Stobbartem ponownie odwiedzając znajome lokacje. A wyglądają one naprawdę pięknie! Ręcznie rysowane tła z oryginału lekko poprawiono, nowe wyglądają równie atrakcyjnie – podobnie jest z animacjami postaci. Do gry dodano zupełnie nowe, również rysowane, przerywniki filmowe, uatrakcyjniono także same dialogi podczas których na ekranie pojawiają się portrety rozmówców.

„Broken Sword: Director’s Cut” to jedna z pierwszych przygodówek w jaką zagrałem na iPodzie Touch. Na pochwałę zasługuje sterowanie dopasowane do dotykowego ekranu urządzenia. Sunąc palcem po ekranie wyszukujemy miejsca interakcji, gdy zaś na nie najedziemy pojawiają się ikonki odpowiedzialne za obejrzenie lub ich użycie, które należy „kliknąć”. Problemy pojawiają się wyłącznie podczas używania przedmiotów. Trzeba je przeciągnąć z ekwipunku, najechać nimi na ikonę (a nie punkt interakcji) i „kliknąć”, przy czym w ostatnim przypadku gra nie zawsze reaguje poprawnie i czynność trzeba powtarzać. I to właściwie jedyny mankament tej produkcji.

Odświeżoną wersję klasyka studia Revolution Software szczerze polecam wszystkim posiadaczom iUrządzeń, zwłaszcza mającym przed laty (lub tak jak ja mającym nadal) styczność z przygodówkami – dla nich to pozycja absolutnie obowiązkowa. Na dodatek w przystępnej cenie. Za 3,99 euro (warto wypatrywać promocji – zdarza się, że można ją kupić nawet za 0,79 centów) nie tylko jeszcze raz przeżywamy wspaniałą przygodę, ale za sprawą dodanych etapów z Nico poznajemy jej zupełnie nowe oblicze, co razem składa się na około 13 godzin wciągającej i niezwykle satysfakcjonującej rozrywki.

Reklamy
Zwykły wpis