Gry komputerowe

Świat, który kończy się na naszych oczach

Próba wymówienia tytułu „TRIHAYWBFRFYH” niejednemu zajmie dłużej, niż przejście gry o tej nazwie. 20-minutowemu dziełu Connora Sherlocka udaje się więcej niż wielu głośniejszym tytułom eksploracyjnym – poruszyć i zachwycić.

„TRIHAYWBFRFYH” jest skrótem od: The rapture is here and you will be forcibly removed from your home. To krótkie zdanie oddaje sytuację jaką zastajemy trafiając na rozległe pole, do dziwnego, onirycznego świata u kresu swojego istnienia. Mamy 20 minut aby odkryć i poznać sekrety tego miejsca, a jest ich tyle, że czasu na pewno nam nie wystarczy. W tym tkwi piękno tego tytułu – doskonale symuluje sytuację końca, wyborów o nieodwracalnych konsekwencjach, wreszcie bezsilności wobec ostateczności – w tym przypadku dosłownej, bo miażdżącej świat przedstawiony gry.

TRIHAYWBFRFYH

Oprócz miejsc, na odkrycie w grze czekają również fragmenty czterech opowiadań H.P Lovecrafta odczytywane przez czwórkę aktorów. Swoim mrokiem i tajemniczością tylko dopełniają one niezwykłości tego doświadczenia, zwłaszcza że dobrano je tak, aby niezależnie od kolejności odtwarzania i tego, z jakiego tekstu pochodzą, zawsze tworzyły w miarę spójną, wyjątkową całość. Między innymi dlatego, za każdym razem kiedy powrócimy do „TRIHAYWBFRFYH”, to będzie to doświadczenie zupełnie nowe, równie niezwykłe.

Najwspanialszą chyba częścią tej niedużej, dostępnej za darmo produkcji jest jej kulminacja, kiedy gigantyczny dysk – z każdą minutą zakrywający coraz większe połacie nieba – łączy się z powierzchnią świata, który zwiedzamy. To niezwykła scena, która na długo zapada w pamięć, w czym ogromna też zasługa fantastycznej ścieżki dźwiękowej napisanej przez twórcę gry.

„TRIHAYWBFRFYH” to apokalipsa, której warto doświadczyć na własnej skórze.

Reklamy
Zwykły wpis