Gry komputerowe

Do podsumowań i nagród rocznych

Nie brałem udziału w większych growych podsumowaniach wydarzeń zeszłego roku (wyjątkiem najbliższe CD-Action), sam też specjalnie takich nie pisałem. Gdyby jednak miało powstać Idealne Podsumowanie 2010 Roku, na pewno musiałaby znaleźć się w nim jedna kategoria.

Kategorią tą byłaby: Najlepsza Broń Snajperska. Chociaż nie mam pomysłów na długą listę kandydatów, to i nie jest ona zbytnio potrzebna, ponieważ zwycięzca może być tylko jeden. Tylko dzięki jednej broni, w jednej grze, jesteśmy w stanie wykonać trzy strzały pod rząd w głowę stojącego w oddali przeciwnika. Mało tego, nie będziemy nawet musieli specjalnie celować. Panie i Panowie, zwycięzcą w kategorii Najlepsza Broń Snajperska jest „007: Blood Stone” i karabinek…

…AK-74! Tak, to żaden błąd, chodzi o powstałą w 1974 roku drugą mutację popularnego kałasznikowa (od oryginału odróżniają go brutalniejsze obrażenia zadawane przez bardziej skłonne do rykoszetowania i rozrywania ciała pociski o mniejszym kalibrze, 5,45 mm). Dawno w żadnej strzelance nie zdarzyło mi się zaliczyć tyle headshotów, na dodatek bronią zupełnie do tego nieprzystosowaną. Mało tego, hurtowo zadawałem je bez specjalnego przycelowania, po prostu rozpuszczając serie w przeciwników. Zupełnie inną historią jest, że nawet po wspomnianych trzech strzałach w głowę wrogowie podnosili się jak gdyby nigdy nic i nadal ze mną walczyli – cóż, widać ludzie z Bizarre Creations nazbyt poważnie wzięli niezniszczalność bohaterów z filmów o agencie 007.

Przesadzona celność kałasznikowa w „Blood Stone” razi tym bardziej, gdy sięgniemy po aspirujące do miana nieco bardziej realistycznych (wyłącznie w kwestii odwzorowania współczesnej broni) „Call of Duty: Modern Warfare 2”, czy wydane niedawno „Black Ops”, w których zdziałanie czegokolwiek z sypiącym pociski na boki zamiast w cel kałaszem naprawdę graniczy z cudem.

Mimo wszystko nadzwyczaj celne AK-74 należy do mniejszych wad „007: Blood Stone”, które chociaż może spodobać się najzagorzalszym fanom Bonda (w tej roli sam Daniel Craig), to wkurza monotonnymi i niedopracowanymi pościgami na końcu każdego etapu, miałką fabułą, czy lekko przestarzałą grafiką. Do efektowności i wrażeń jakie zapewniają filmowe Bondy, grze zdecydowanie daleko.

Reklamy
Zwykły wpis